niedziela, 29 listopada 2009

Brak motywacji, czy niewystarczająca potrzeba?

Z problemem braku motywacji każdy z nas spotyka się niejednokrotnie, kiedy to mamy świadomość, że powinniśmy zrobić coś ważnego, ale tego nie robimy. Zewsząd otaczają nas przeróżne motywacyjne książki, szkolenia, czy nagrania audio, ale co tak naprawdę powoduje, że nie mamy sił, żeby wziąć się do pracy?

Czytając fenomenalną książkę z zakresu psychologii w której uczeni rozłożyli pojęcie motywacji na czynniki pierwsze, wpadła mi do głowy pewna myśl, bowiem nie znalazłem w tej książce zbędnego pierdolenia na temat jak się zmotywować, ale dała mi odpowiedzi na pytania co popycha ludzi do danych zachowań oraz jakimi motywami się kierują.

Pamiętając, iż słowo motywacja składa się z dwóch różnych słów w konsekwencji czego bez motywu nie może być akcji, doszedłem do wniosku, że ludzie za bardzo skupiają się na akcji, zamiast na motywie. Zastanów się, dlaczego ludzie nie mają problemu z brakiem motywacji jeżeli chodzi o zaspokojenie podstawowych potrzeb takich jak oddychanie, jedzenie, czy inne czynności fizjologiczne. Ciekaw również jestem, dlaczego nikt nigdy nie napisał problemu ‘jak się zmotywować jeżeli goni mnie banda dresów?’. Jedna prosta zasada. Nie tysiąc. Jest motyw (muszę uciekać bo mnie okradną) – jest akcja (uciekam).

Dużo ludzi narzeka na brak motywacji, jednak czy w większości przypadków nie chodzi o sam fakt zwrócenia na siebie uwagi oraz zyskania współczucia ze strony innych osób? Jest to pewien sposób odreagowania i nie widzę nic złego w narzekaniu od czasu do czasu, pod warunkiem, że po krótkiej rozmowie weźmiemy się do pracy z nową, większą energią. Nie zrozum mnie źle i nie myśl, że jestem robotem, ponieważ sam miewam czasem gorsze dni w których nie mam ochoty na nic, ale - na szczęście - należą one do rzadkości.

Czy zazwyczaj nie jest tak, że cele które sobie stawiamy nie są dla nas atrakcyjne i kiedy słomiany zapał gaśnie odpuszczamy sobie działanie?

Niemalże każda osoba, która chce się odchudzać albo rzucić palenie, ma z tym problem. Dobrze, rozumiem, złe nawyki żywieniowe, życie w ciągłym stresie oraz tysiąc innych problemów, ale czy w większości przypadków takie wymówki to nie ucieczka przed dysonansem, który nas męczy? Czy jeżeli obsesyjnie marzyłbyś o wspaniałej sylwetce i kondycji musiałbyś się zmuszać do sportu? Czy nie jest tak, że ludzie rzucają puste słowa na wiatr, kiedy tak naprawdę wcale nie chcą zrobić tego co sobie obiecują? Świetnym takim momentem jest nowy rok, kiedy to niemalże każdy ustala sobie jakieś postanowienie. Rzucę palenie, zacznę się uczyć, zacznę chodzić na siłownie, ograniczę słodycze.. Cele jak najbardziej ambitne, tylko szkoda, że większość z nich się nie spełni.

Na studiach przyjęło się, że niewielu jest studentów, którzy uczą się regularnie. Przychodzi sesja, nagle wszyscy biorą się do pracy i w kilka dni są w stanie przyswoić wiedzę z całego semestru. Zabawne, nie? Po raz kolejny jest motyw (muszę się uczyć bo obleję sesję) jest akcja (uczę się).

A co jeżeli widzę atrakcyjną kobietę i brakuje mi motywacji, żeby do niej podejść i zagadać? Hmm.. wyobraź sobie, że znajdujesz się na pustyni gdzie panuje cholernie wysoka temperatura. Od kilku godzin nie miałeś kropli wody w ustach i czujesz, że jeżeli się zaraz czegoś nie napijesz to zejdziesz z tego świata. Sytuacja o tyle beznadziejna, że w oddali widzisz niezwykle atrakcyjną kobietę, która niesie wodę, a w Twojej głowie zaczynają kłębić się myśli ‘Jak ja mam do niej zagadać? Gdybyś miał dostęp do Internetu to oczywiście zajrzałbyś na forum o uwodzeniu, napisał w dziale ‘pytania i problemy’ i poczekał kilka godzin na odpowiedź, bo przecież Twój problem jest nietypowy. Nigdy jeszcze nie czytałeś o tym jak podrywać na pustyni gdzie panuje niesamowity upał. Czy tak wyglądało by Twoje zachowanie? Oczywiście, że nie! Pobiegłbyś ile sił w nogach do tej przepięknej kobiety i poprosił o butelkę wody, a jeśli by Ci nie dała to i tak byś sam sobie wziął. Jest motyw, jest akcja..

Możesz obrzucić mnie błotem, wyzywać i wyklinać ale taka jest niestety prawda. Motywujące książki, dają kopa i po ich przeczytaniu czujemy się świetnie, ale czy po przeczytaniu takiej lektury zrobiłeś cokolwiek do czego nie byłeś zmotywowany? A może był to po prostu świetny stan w którym halucynowałeś ‘Woow, mogę wszystko!’ i kiedy ten stan się kończył sięgałeś po kolejną książkę…

Nie zamierzam prawić tu morałów, ale zaczynam się zastanawiać czy problem motywacji nie został za bardzo wyolbrzymiony, kiedy tak naprawdę panuje tu tylko jedna reguła ‘bez motywu nie ma akcji’…

Zastanów się.
Miłego dnia ;)

dodajdo.com

2 komentarze:

Hanna pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
hanna pisze...

Witaj. Twój blog mnie inspiruje. Lubię się samodoskonalić. Może śmiesznie to brzmi. Jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd. Wiem, że przez wysiłek doszłam w życiu do punktu, w którym chciałabym być zawsze. Wewnętrzny spokój, cisza i... szczęście. Może to trochę egoistyczne, ale nie potrzeba mi do takiego stanu ani masy pieniędzy, ani zbyt dużej liczby przyjaciół, ani nawet chłopaka. Nie rozpaczam nad tym, co było. Nie przywiązuję się do niczego. Wiem, że jeśli cos sie skonczy - nadejdzie nowy początek. To mnie motywuje do działania. Jestem spełniona - dlatego, że wiem kim jestem, jestem dumna z siebie,z tego jakim jestem człowiekiem. Życie nie dąło mi nigdy wielkiego kopa, ale obserwując co się dzieje dookoła mnie - chciałam dążyć do wewnętrznej idealności. Teraz prócz tego, że mam swoje wady - zdecydowanie więcej dostrzegam zalet. Dla siebie jestem idealna. Do tego dażyłam i to osiągnęłam. Twój blog motywuje mnie jeszcze bardziej do działania, pokazuje, że mogę osiągnąć jeszcze więcej. Dziękuję.